" align="left" WIDTH=250 HEIGHT=175 > Okiem kibica: Inna koszykówka
2010-02-04 17:36:00, autor: 11 & Michał  Spotkaliśmy się po raz kolejny aby napisać felieton. Zgrabny i gładki tekst skłaniający do refleksji, przepełniony epitetami oraz pomysłowymi porównaniami. Długo zastanawialiśmy się, mówiąc kolokwialnie, jak się do tego zabrać. Od czego zacząć, jak ująć wybrany dla nas temat w ramy krótkiego utworu dziennikarskiego. Doszliśmy do wniosku, że tak trudnemu zadaniu nie podołamy. Felietonu nie będzie. Spisaliśmy za to dialog. Momentami nieskładny, w znacznej części nieporadny, może nawet pozbawiony sensu. A przy tym (Ach! Jakże przykro kreślić te słowa!) znakomicie oddający sytuację, realia, sposób zarządzania w ŁKS Basket Women...

M: Słyszałeś? Czeski kazał nam napisać coś o TEJ drużynie!
K: No nie! I co mamy nabazgrać?
M: Ja słyszałem, że w tej sekcji kiedyś było normalnie.
K: No nie wiem...
M: Naprawdę! Puchary, wypłaty, ambitne zawodniczki...
K: A kto był trenerem?
M: Pan Wiceprezes! Ten, który może więcej od niejednego prezesa!
K: Tak? W takim wypadku, mimo całej użytej przez Ciebie przebiegłości, kłamstwo zostało przez mnie zdemaskowane! Nie potrafię sobie wyobrazić tego Pana dzierżącego puchar. Prędzej kielich.
M: A jednak! Nasze koszykarki zdobywały złote i srebrne medale MP w latach 1995-1998! Dotarły także do półfinału Pucharu Ronchetti. Dasz wiarę?
K: Choć moim idolem był Saganowski, to docierały do mnie zewsząd informacje o godnych podziwu sukcesach uroczych kobiet z przeplatanką na piersi. Nie przypuszczam jednak, by aktualny trener posiadał choć resztki ambicji z lat dziewięćdziesiątych, dlatego też prawdopodobnie rozpatrywałem go jako zupełnie inną osobę.
M: Bo trener się zmienił. Chociaż wciąż jest ten sam. Ale ze "Złotej drużyny" pozostało już niewiele. Nawet pani Sylwia już nie gra.
K: No i co? Teraz nasze koszykarki spadną z ligi?
M: ŁKS nigdy nie spadnie! I właśnie to jest najgorsze! Przetrwamy kolejny sezon w Ekstraklasie... A na początku następnego przyjadą dwa tuziny zawodniczek z Ameryki. I przegramy kilka meczów z rzędu...
K: I kiedy to się skończy?
M: Nie wiem... Może nie skończyć się nigdy... Kasa z Urzędu Miasta jest... Na podstawowe potrzeby wystarczy. A Ty byś chciał, żeby nastąpił koniec?
K: Bardziej zadowoliłbym się ambitną walką o najwyższe cele, rozwojem, samodoskonaleniem...
M: Co takiego? Przecież prezes Michalik jest bardzo zadowolony z obecnej sytuacji!
K: Ech, tak sobie myślę... W ŁKS KM się udało - tam jest normalnie!
M: Może jeden normalny zespół wystarczy...
K: No cóż... W takim razie wszystkich fanów kobiecej koszykówki zapraszamy na najbliższy mecz... Może wygrają...
M: Może...

Na koniec pragniemy przeprosić wszystkich zawiedzionych czytelników, którzy, chcąc przeczytać szereg ciekawych myśli i refleksji, musieli obejść się smakiem. Jako usprawiedliwienie powiemy tylko, wzorem pewnego Pana Wiceprezesa, że to naprawdę nie nasza wina. Może kiedyś napiszemy porywający, optymistyczny felieton o koszykarkach ŁKS-u. Bardzo byśmy chcieli, jednak w najbliższym czasie nie zanosi się na to. Niestety...

~ 11 & Michał