Aktualności

Jewhen Radionow: Od dawna nic mnie tak nie pobudziło do działania

ŁKS rozgromił na inaugurację rundy wiosennej 17. w tabeli Huragan Wołomin 5:0. Po meczu porozmawialiśmy chwilę z jednym z głównych bohaterów tego widowiska, strzelcem dwóch goli – Jewhenem Radionowem.

Żenia, pierwszy w rundzie wiosennej mecz w waszym wykonaniu mógł podobać się kibicom. Jak ocenisz to inauguracyjne spotkanie z Huraganem Wołomin?

Ievgen Radionov: Ogólnie jestem zadowolony, ale podzieliłbym ten mecz na dwie części – lepszą i gorszą w naszym wykonaniu. W pierwszej połowie ciężko nam się grało. Po przerwie zimowej, w czasie której przygotowywaliśmy się na sztucznym boisku, pierwszy mecz ligowy to na pewno stres. Między innymi z tego powodu nie wszystko nam wychodziło. Ale w drugiej połowie, po kolejnych bramkach, stopniowo nabieraliśmy pewności i wiary we własne siły.

Mówiąc, że nie wszystko wam wychodziło nawiązujesz do skuteczności ofensywy w pierwszej połowie meczu?

I.R.: Właśnie to miałem na myśli. Graliśmy nieźle, prowadziliśmy grę, były sytuacje, ale nie mogliśmy trafić. Bramkarz przeciwników w kilku sytuacjach naprawdę się popisał refleksem, wyciągał trudne strzały, ratując swój zespół. Może zabrakło nam też kilka razy szczęścia…

Wspomniałeś bramkarza Łukasza Derejko, który pomimo wyniku zagrał niezły mecz. Jego koledzy z drużyny nie byli chyba w stanie dorównać mu poziomem. Czy tak słabo dysponowany rywal był dla was na początek idealny?

I.R.: Może nie był to najlepszy mecz Huraganu, ale myślę, że oni napsują jeszcze krwi niejednej drużynie w tej lidze. Mecz zakończył się wynikiem 5:0, „siedzieliśmy na nich”, ale to zespół, który może sprawić jeszcze niespodzianki.

W dzisiejszym meczy trener bezbłędnie podejmował decyzje o zmianach – każda z nich przyniosła korzyść dla drużyny. Ostatnią bramkę meczu zdobył rezerwowy Damian Guzik.

I.R.: Zgadzam się, Damian Guzik pokazał się z dobrej strony, zdobył chyba już drugą albo trzecią bramkę w lidze. Pozdrawiam go serdecznie, dał nam bardzo dobrą zmianę. Poza tym zadebiutował dzisiaj w ŁKS-ie Kuba Kostyrka, też nieźle wypadł.

Teraz kolej na mecz wyjazdowy – z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Twoim zdaniem to rywal łatwiejszy czy trudniejszy od Wołomina?

I.R.: Powiem szczerze, byłem do tej pory skupiony tylko na najbliższym rywalu, nawet nie sprawdzałem kogo mamy dalej w terminarzu. Może być Ruch Wysokie Mazowieckie. Z kim byśmy nie grali, to jedziemy zdobyć komplet punktów, nie ma innego scenariusza.

Postawa kibiców pomogła wam dzisiaj uzyskać przewagę na boisku?

I.R.: Oczywiście, dziękuję w imieniu drużyny wszystkim kibicom za wsparcie, bo oni nas ponieśli do zwycięstwa. I w swoim imieniu szczególnie dziękuję.

Za przyśpiewkę „Żenia gol”?

I.R.: Właśnie tak! Od dawna nic mnie tak nie pobudziło do działania!

Gratuluje okazałego zwycięstwa na początek rundy i dziękuję za rozmowę.

I.R.: Dziękuję.

PODSUMOWANIE